Garnier Pure Active Esencja złuszczająca – pierwsze wrażenia, opakowanie, konsystencja i cena
Esencja przyszła w klasycznej butelce marki Garnier, poręcznej, z wygodną zakrętką (120 ml). Konsystencja to lekki płyn — bardzo szybko się wchłania, niemal jak tonik, ale z aktywnymi składnikami. Zapach jest delikatny, praktycznie nieinwazyjny — co dla mnie jest na plus, bo produkty złuszczające często mają silniejszy zapach lub uczucie chłodzenia. Cena jest także bardzo atrakcyjna – kosztuje nieco powyżej 20 złotych w promocji (cena regularna to około 35 złotych).
Jakie efekty ma dać Garnier Pure Active?
Producent wskazuje, że esencja zawiera ok. 7% [niacynamid + skwalan + kwasy AHA + kwas salicylowy], co ma prowadzić do: -55% mniej widocznych niedoskonałości, -34% mniej widocznych porów, plus 24-godzinne nawilżenie (tak obiecuje producent Garnier na swojej stronie). Dodatkowo: formuła jest lekka, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkości czy tłustej warstwy, niekomedogenna i testowana dermatologicznie. Marka podkreśla również działanie wygładzające strukturę skóry, redukujace przebarwienia pozapalne i wspierające barierę skóry.
Jak używałam esencji Garnier Pure Active ?
Stosowałam ją wieczorem, po oczyszczeniu skóry (żel + tonik) — nałożyłam niewielką ilość na wacik, przetarłam całą twarz (unikając okolic oczu), następnie zaaplikowałam swoje serum i krem. Czasami używałam też rano, jeśli skóra wydawała się bardziej nierówna lub świeciła się w strefie T.
Zwróciłam uwagę, by w ciągu dnia używać kremu z filtrem SPF, bo przy produktach złuszczających to ważne.

Moje wrażenia po stosowaniu esencji złuszczajacej Garnier
Już po kilku użyciach zauważyłam, że skóra wygląda bardziej jednolicie, mniej szorstko była wyczuwalna w dotyku. Pory w strefie T wydawały się mniej widoczne — co potwierdzają także opinie innych użytkowniczek. Moja cera mieszana, ze skłonnością do zaskórników i lekkich wyprysków na linii żuchwy, zaczęła wyglądać spokojniej — ilość świeżych niedoskonałości lekko się zmniejszyła, a czerwone ślady po poprzednich krostkach stały się mniej intensywne. Co ważne — mimo działania złuszczającego nie miałam wrażenia przesuszenia czy nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Produkt sprawował się delikatnie, nie drażnił.
Formuła jest lekka, wchłania się bardzo dobrze — co sprawia, że mogę od razu przejść do aplikacji serum/kremu. Wydajność oceniam na dobrym poziomie — butelka 120 ml wystarczyła mi na wspomniany okres regularnego stosowania. Przy mojej rutynie stosowałam co wieczór, ale przy mocniej reagującej skórze można zacząć co drugi dzień, by dać czas na adaptację.
Czy Garnier Pure Active Esencja jest warty polecenia?
Tak — zdecydowanie tak, zwłaszcza jeśli:
- masz cerę mieszaną lub tłustą, skłonną do niedoskonałości, porów, nierówności struktury skóry.
- szukasz produktu drogeryjnego, przystępnego cenowo, który wprowadzi aktywny krok złuszczający do pielęgnacji bez konieczności wizyty w gabinecie.
- zależy Ci na lekkiej formule, którą można włączyć w wieczorną rutynę, bez obciążenia.
Jeśli natomiast Twoja skóra jest bardzo sucha, ekstremalnie wrażliwa lub Twoim głównym celem jest silna odbudowa barierowa, możesz potrzebować bardziej skoncentrowanego działania lub alternatywy z mniejszą ilością kwasów.