Claresa peeling do ust exotic mango – opinia o tanim peeling do ust 

Ocena recenzenta

Gładkie, nawilżone i zadbane usta to marzenie wielu z nas, jednak rzeczywistość bywa brutalna. Zmienne warunki atmosferyczne, tendencja do przesuszania czy nerwowy nawyk przygryzania warg sprawiają, że często borykamy się z problemem suchych skórek. Ja należę do tej grupy – moje usta mają stałą tendencję do pierzchnięcia, a ja niestety często pogarszam ich stan, podgryzając odstające skórki. Dlatego regularne stosowanie peelingu to dla mnie absolutna konieczność w poszukiwaniu ratunku dla moich warg. 

Na rynku znajdziemy mnóstwo produktów tego typu, w bardzo różnych cenach. Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami w internecie i bardzo przystępną ceną, postanowiłam dać szansę peelingowi do ust w wersji Exotic Mango od popularnej marki Claresa. Byłam ciekawa, czy ten budżetowy kosmetyk poradzi sobie z moimi wymaganiami i przywróci ustom upragnioną gładkość. 

Claresa peeling do ust exotic mango – pierwsze wrażenia, opakowanie, konsystencja i cena  

Peeling zamknięty jest w małym, poręcznym, plastikowym słoiczku o pojemności 15g. Jest lekki i bez problemu zmieści się w każdej kosmetyczce. Cena regularna to zaledwie 16,99 zł, a ja dodatkowo kupiłam go w promocji w drogerii Hebe, co czyni go jednym z najtańszych produktów tego typu na rynku. Opakowanie jest proste, ale estetyczne i funkcjonalne. 

Po otwarciu słoiczka moim oczom ukazała się zbita, cukrowa masa zanurzona w olejkach. Spodziewałam się intensywnego, soczystego zapachu mango, jednak aromat jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny. Konsystencja jest zdecydowanie bardziej olejowa niż „peelingująca”. Drobinek cukru jest, w mojej ocenie, stosunkowo niewiele w porównaniu do oleistej bazy, co już na starcie wzbudziło moje wątpliwości co do jego mocy złuszczającej. 

Otworzone opakowanie peelingu do ust  Claresa exotic mango

Jakie efekty ma dać cukrowy peeling do ust Claresy?  

Zadaniem produktu jest oczywiście mechaniczne złuszczenie martwego naskórka z ust, a dzięki bogatej formule – również ich intensywna pielęgnacja. Producent postawił na naturalne składniki, które mają zadbać o delikatną skórę warg. W składzie znajdziemy olej z pestek winogron, olej z awokado, odżywcze masło shea oraz ochronny wosk pszczeli. Taka mieszanka emolientów ma za zadanie nawilżyć, odżywić i wygładzić usta, pozostawiając je miękkie i zabezpieczone przed utratą wilgoci. 

Produkt ma więc działać dwutorowo: cukier usuwa suche skórki, a bogata, oleista baza natychmiastowo pielęgnuje odsłoniętą, nową warstwę naskórka. Spodziewałam się więc efektu idealnie gładkich, ale też dobrze nawilżonych i odżywionych ust, gotowych na nałożenie ulubionej pomadki. 

Jak używałam peelingu do ust Claresy? 

Peeling stosowałam regularnie wieczorem, po umyciu zębów, a przed nałożeniem balsamu na noc. Niewielką ilość produktu nabierałam palcem i kolistymi ruchami masowałam usta przez kilkadziesiąt sekund. Niestety, już podczas aplikacji pojawiły się pierwsze problemy. Drobinki cukru, zamiast delikatnie się rozpuszczać, w dużej mierze odpadały lub wpadały do ust, co po odświeżającej paście do zębów nie było przyjemnym doznaniem – produkt jest bardzo słodki. 

Po masażu zmywałam nadmiar produktu wodą. Na ustach pozostawała bardzo wyraźna, tłusta warstwa. Dla mnie był to minus – lubię po peelingu nałożyć grubą warstwę mojego ulubionego balsamu nawilżającego, a miałam wrażenie, że przez ten oleisty film, balsam słabiej się wchłaniał i nie mógł w pełni zadziałać. 

Opakowanie peelingu do ust  Claresa exotic mango na tle zielonej rośliny

Czy peeling do ust Claresa exotic mango jest warta polecenia?  

Niestety, muszę stwierdzić, że ten produkt zupełnie nie spełnił moich oczekiwań. Efekt złuszczania jest bardzo słaby i delikatny. Peeling nie poradził sobie z moimi suchymi skórkami, jedynie lekko je wygładził. Drobinek ścierających jest po prostu za mało w stosunku do ilości olejków. Subtelny zapach, który ledwo przypomina mango, również był dla mnie rozczarowaniem. Najbardziej przeszkadzał mi jednak bardzo słodki smak i tłusty film, który pozostawał na ustach. 

Być może ten produkt sprawdzi się u osób, które nie mają dużego problemu z suchymi skórkami i potrzebują jedynie bardzo subtelnego wygładzenia połączonego z mocnym natłuszczeniem. Dla mnie był to jednak kosmetyk zbyt słaby w działaniu. Z pewnością go więcej nie kupię i będę kontynuować poszukiwania swojego ideału. 

Spis treści

Inne recenzje autora

Zostań współtwórcą
Oh My Face!

Czy jesteś pasjonatem kosmetyków i pielęgnacji skóry, który chciałby podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z szerszą publicznością? Dołącz do naszego zespołu w Oh My Face jako recenzent! Stań się częścią społeczności, która wspiera transparentność i edukację w branży beauty. 

Jako recenzent w Oh My Face będziesz miał możliwość testowania najnowszych produktów na rynku, od uznanych marek po ekscytujące nowości od małych, niezależnych producentów. Twoje recenzje będą miały realny wpływ, pomagając innym dokonać świadomych wyborów kosmetycznych. Niezależnie od tego, czy jesteś ekspertem w dziedzinie kosmetologii, czy po prostu entuzjastą piękna, Twoja opinia ma dla nas wartość. 

Współpraca oh my face

Autorzy i recenzenci