Paletka cieni do powiek Sephora Collection Color Shifter Strange Red Poppy – pierwsze wrażenia, opakowanie, konsystencja i cena
Do moich rąk trafiła wersja Strange Red Poppy, która na pierwszy rzut oka kusi głębokimi, nasyconymi odcieniami czerwieni i burgundu. To kolorystyka odważna, ale jednocześnie niezwykle elegancka, idealna na jesień i zimę.
Pierwsze, co zwraca uwagę, to opakowanie. Paletka zamknięta jest w solidnym, kartonowym pudełku, które – co warte podkreślenia – zostało wykonane z materiałów pochodzących z lasów zarządzanych w sposób zrównoważony, a grafiki ozdobiono farbami roślinnymi. To miły ukłon w stronę ekologii. W środku znajdziemy sprytne rozwiązanie – wyjmowane lusterko, które możemy postawić lub trzymać w dłoni. To znacznie praktyczniejsze niż lusterko wklejone na stałe w wieczko. W palecie znajduje się 5 cieni do powiek o różnym wykończeniu, w tym jeden topper, który ma za zadanie dodać makijażowi trójwymiarowego blasku.
Wersja Strange Red Poppy to kompozycja ciemnych i efektownych odcieni czerwieni, brązów i połyskującego złota. Formuła cieni jest jedwabista i przyjemna w dotyku. Sephora Collection oferuje kilka wariantów kolorystycznych z tej serii, a każda z nich nawiązuje do świata botaniki. Cena regularna paletki to 69 zł, co jest przystępną kwotą za dobrze przemyślany i estetycznie wykonany produkt.
Jakie efekty ma dać paletka cieni do powiek z serii Sephora Collection?
Zestawienie kolorów i wykończeń w palecie Strange Red Poppy zostało skomponowane tak, aby umożliwić stworzenie wielu różnorodnych makijaży. Znajdziemy tu matowe cienie, które świetnie sprawdzą się do budowania głębi w załamaniu powieki i przyciemniania zewnętrznego kącika, a także cienie błyszczące i topper, które rozświetlą spojrzenie i dodadzą mu wieczorowego charakteru.
Dzięki tej wszechstronności paletka ma służyć zarówno do wykonania szybkiego, dziennego makijażu, np. poprzez nałożenie jednego cienia na całą powiekę i roztarcie granic, jak i bardziej skomplikowanego, dramatycznego „smoky eye”. Producent obiecuje wysoką pigmentację i łatwość w blendowaniu, co ma sprawić, że praca z cieniami będzie czystą przyjemnością, nawet dla osób mniej wprawionych w sztuce makijażu.


Jak używałam cieni z paletki Sephora Strange Red Poppy?
Testowałam paletkę w warunkach codziennych, tworząc makijaż do pracy. Używałam standardowego zestawu pędzli do cieni – płaskiego do aplikacji koloru na powiekę i puszystego do blendowania. Kolorystyka palety, mimo zawartości czerwieni, pozwala na stworzenie makijażu utrzymanego w dość chłodnych tonacjach, co bardzo mi odpowiada. Cienie matowe okazały się mieć średnią pigmentację, co dla mnie jest zaletą – łatwiej jest stopniować intensywność koloru i uniknąć plam.
Podczas aplikacji cienie praktycznie się nie osypywały, co jest dużym plusem i świadczy o dobrej jakości formuły. Niestety, na mojej dość tłustej powiece trwałość matowych odcieni była przeciętna. Po kilku godzinach zauważyłam, że zaczynają się zbierać w załamaniu. Trzeba jednak zaznaczyć, że aplikowałam je bez bazy pod cienie – jestem przekonana, że jej użycie znacznie przedłużyłoby żywotność makijażu.

Czy paletka do cieni Sephora Collection Color Shifter Strange Botanicals Strange Red Poppy jest warta polecenia?
Podsumowując, jest to bardzo przyzwoita minipaleta, która świetnie sprawdzi się w podróży lub jako uzupełnienie kosmetyczki o ciekawą kolorystykę. Solidne, ekologiczne opakowanie z wyjmowanym lusterkiem to bardzo praktyczne rozwiązanie. Średnia pigmentacja matów pozwala na bezpieczną i kontrolowaną pracę, a brak osypywania się cieni podczas aplikacji znacznie podnosi komfort użytkowania.
Czy jest to produkt idealny? Dla osób z tłustą powieką, takich jak moja, użycie bazy będzie koniecznością, aby cieszyć się nienagannym makijażem przez cały dzień. Mimo to, uważam, że jest to produkt warty polecenia, szczególnie dla osób, które szukają kompaktowej, dobrze wykonanej paletki w rozsądnej cenie do tworzenia zarówno dziennych, jak i bardziej odważnych makijaży.